Po ostatnich życiowych perturbacjach musieliśmy szybko nadrobić braki sprzętowe. Nie wyobrażamy sobie posiadania miej niż 4 body w naszych torbach, więc czekała nas wyprawa do sklepu po nowe zabawki. Jednym z naszych nowych nabytków był bohater dzisiejszego wpisu czyli bezlusterkowiec Fuji X-T1. Mija już ponad miesiąc od kiedy mam go w swojej torbie więc mogę napisać o nim nieco więcej niż branżowa prasa i portale, które zmuszone są do pisania obszernych testów po kilku dniach obcowania ze sprzętem. Do tematu podejdę od czysto praktycznej strony, skupię się na tym co mi się podoba, a co nie. W testach brały udział obiektywy: Fujinon XF 14mm F/2.8, Fujinon XF 23mm F/1.4, Fujinon XF 35mm 1.4, Fujinon XF 56mm 1.2.

DSCF7782

Wrażenia wizualne.

Od około 2 lat używam Fuji X-Pro1, o którym już nie raz na blogu pisałem. Dzięki niemu przesiadka na X-T1 była szybka i bezbolesna. Nie znaczy to, że nie musiałem uczyć się nowych rzeczy, bo tych ten mały czarnuszek ma od groma. Kiedy dotarła do mnie paczka byłem akurat chory, więc wypoczynek umilałem sobie lekturą instrukcji obsługi (tak! Czytam instrukcje i Wam też polecam). Ale o funkcjach za chwilę, najpierw pomówmy o wyglądzie.

Fuji kompletnie przemodelowało układ przycisków i pokręteł znany z X-Pro1 i aż ciśnie mi się porównanie do starej dobrej Minolty Dynax 7D, którą wiele lat temu miałem i strasznie tęskniłem za jej konstrukcją. Na górze mamy teraz do dyspozycji trzy pokrętła: po lewej od ISO, po prawej od czasu naświetlania oraz korekty ekspozycji. Pierwsze dwa posiadają dodatkowe pierścienie służące do zmiany trybu fotografowania (zdjęcia pojedyncze, seryjne (w trybie szybkim i wolnym), bracketing, panorama, wielokrotna ekspozycja oraz  filtry obrazu), oraz ostatnie pokrętło do zmiany sposobu pomiaru światła. Nie jest to może najszybszy na świecie sposób zmiany ekspozycji, ale chyba jestem sentymentalny bo bardzo go polubiłem. Co ciekawe pierścień zmian czasu naświetlania ma skoki co 1EV i w celu poruszania się w wartościach pośrednich musimy posłużyć się pokrętłem z przodu body (zaraz pod spustem migawki). Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy bardzo szybko wprowadzać korekty do wybranej ekspozycji (ale niestety jesteśmy w nich ograniczeni). Poza tym na górze projektantom udało się wcisnąć jeszcze przycisk Fn (domyślnie odpowiedzialny za Wi-Fi) z możliwością przypisania własnej funkcji.

DSCF7783 DSCF7785

W okolicy stopki lampy błyskowej znajdziemy przełącznik między trybami podglądu obrazu (na wyświetlaczu wewnątrz wizjera (EVF), LCD lub z automatycznym włączaniu EVF po przyłożeniu oka). Warto zaznaczyć, że w przeciwieństwie do X-Pro1 w tym modelu nie ma wizjera optycznego. Wszystkim miłośnikom żywego obrazu gwarantuję, że bardzo szybko przestawią się na cyfrowy ekranik (funkcja podglądu zdjęcia w wizjerze wymiata). Jest on duży i oferuje bardzo wysoką rozdzielczość obrazu (OLED 2,36mln punktów, powiększenie 0,77x, kąty widzenia to 38 stopni po przekątnej i 31 w poziomie). Dzięki temu bardzo szybko przestajemy odczuwać, że pracujemy na ekranie cyfrowym. Poza tym jest jeszcze przycisk nagrywania filmów. Na szczęście zostało miejsce na spust migawki, który jednocześnie jest włącznikiem aparatu. Body nie jest wyposażone we wbudowaną lampę błyskową, ale producent dołącza malutką lampkę mocowaną w sankach (świetne rozwiązanie!). Na zdjęciach widać małe rzepy, które dokleiłem do lampy w celu montażu filtra rozpraszającego. Warto zwrócić uwagę na bardzo wysokie położenie lampy po jej rozłożeniu. Powinno to pomóc w redukcji efektu czerwonych oczu.

DSCF7790 DSCF7791

Co w takim razie znajdziemy na tylnym panelu?

Po pierwsze duży 3-calowy odchylany ekran LCD o rozdzielczości 1,06 mln punktów oferujący podobnie jak EVF świetną jakość obrazu. Większość przycisków jest oczywista więc nie będę ich rozgrzebywał. Warto natomiast wspomnieć o „Q” umożliwiającym dostęp do skróconego menu z najistotniejszymi funkcjami, Disp back zmieniającym tryb wyświetlania informacji na ekranie, oraz krzyżaku, którego każdy kierunek może być skrótem samodzielnie przypisanej funkcji. Niestety przyciski kierunkowe są dość głęboko osadzone i ich wciskanie nie jest tak komfortowe jak bym sobie tego życzył. Opcji dostosowania ustawień do swoich potrzeb mamy więc tyle ilu emerytów w Biedronce podczas promocji na ptasie mleczko (jest jeszcze przycisk z przodu aparatu, zaraz obok uchwytu).

DSCF7787 DSCF7788

A skoro o przednim panelu mowa, to znajdziemy na nim złącze synchro oraz przełącznik trybów AF (pojedynczy, ciągły i MF).  Za zmianę przysłon odpowiada tradycyjny pierścień na obiektywie (chociaż z tego co wiem niektóre obiektywy takowego pierścienia nie posiadają i trzeba zmieniać ustawienia z poziomu body).

DSCF7784

Aparat jest bardzo mały kiedy porównujemy go z lustrzanką. Waga idzie w parze z wielkością. Z założonym obiektywem praktycznie nic nie waży. Nie sprawia natomiast wrażenia delikatnego lub słabo wykonanego. Wręcz przeciwnie. Widać, że materiały użyte do budowy były starannie dobrane i są świetnej jakości. Aparat jest też odporny na wodę i kurz dzięki obecnym uszczelnieniom. Gabaryty dla jednych mogą być minusem, dla mnie są dużym plusem. Jak już kiedyś pisałem wyrosłem z dużych i ciężkich zabawek. Teraz lubię mobilność i swobodę. Najzwyczajniej w świecie nie chce mi się nosić tych kilku kg i najczęściej lustrzanki zostawiam w domu. Z pewnością wielkość aparatu będzie minusem dla ludzi o dużych dłoniach. Co prawda nie posiadam jeszcze gripa, ale możliwe, że pomaga on rozwiązać ten problem. Na początku użytkowania zdarzało mi się odczuwać dyskomfort z powodu uciekającego pod body małego palca. Teraz już tego nie zauważam, ale chyba nauczyłem się inaczej chwytać aparat.

Poniżej porównanie gabarytów średniej wielkości lustrzanki z X-T1. Na fuji siedzi Fujinon 56 f/1.2, na canonie Sigma 50mm f/1.4 ART (test obiektywu możecie przeczytać tutaj)

DSCF7794 DSCF7795 DSCF7796

Na koniec warto dodać, że aparat posiada złącze USB 2.0, mini-hdmi oraz złącze jack do podłączenia mikrofonu lub wężyka spustowego.

Na deser jeszcze szybkie wizualne porównanie do X-Pro1:

DSCF7792 DSCF7793

Czas na trochę technicznego bełkotu.

Matryca

Aparat kontynuuje tradycję matryc X-TRANS (stety/niestety w rozmiarze APS-C, więc wszelkie ogniskowe mnożymy x 1.5). Rejestruje ona obraz w rozdzielczości 16Mpx i teoretycznie działa w zakresach ISO 100-ISO51200. Dlaczego teoretycznie? O tym w dalszej części tekstu. Matryca ta jest zupełnie inaczej skonstruowana niż w przypadku pozostałych marek. Dzięki temu Japończykom udało się pozbyć z puszki filtra dolnoprzepustowego, który negatywnie wpływa na jakość rejestrowanych zdjęć. Osiągnęli to dzięki losowemu ułożeniu pixeli na matrycy oraz zintegrowanej matrycy filtrów kolorów. W połączeniu z autorskim bagnetem mocowania obiektywów udało się osiągnąć znacznie lepszą ostrość zdjęć. Nie ma jednak róży bez kolców. Z moich obserwacji wynika, że taka konstrukcja matrycy wymaga nowego podejścia do wywoływania RAWów. Kolory zachowują się inaczej niż w bardziej klasycznych konstrukcjach. Czy to wada? Czasami tak. Niektóre zdjęcia bardzo trudno jest wywołać w oczekiwany sposób. Pamiętam, że po premierze X-Pro1 musiałem czekać na aktualizację Lightrooma, która dałaby sobie radę z RAWami z Fuji dłużej niż na wizytę u specjalisty z NFZ . Nawet wspomniany apdejt nie dał z początku oczekiwanej kontroli nad plikiem i wielu fotografów wolało pracować na JPG niż męczyć się z RAWem. Z czasem na szczęście wszystko się wyprostowało i teraz nie musimy już odprawiać rytualnego tańca przy ognisku w celu odczarowania plików. Mimo to różnicę czuć się nadal. Swoją drogą obraz z tego aparatu jest bardzo analogowy i dla miłośników starej szkoły z pewnością będzie to duży plus. Kiedy już opanujemy technikę wywoływania możemy wycisnąć z Fuji bardzo ładne i naturalne barwy.

Skoro już poruszyliśmy temat RAWów, to warto zaznaczyć, że ich używanie ogranicza pewne funkcje. Najważniejsze dla mnie, to przycięcie ISO do zakresu  200 – 6400. Brakuje szczególnie 100 (o 50 nie wspominając), przez co fotografowanie w pełnym słońcu na małych przysłonach może być utrudnione. Wysokich czułości aż tak mi nie szkoda, bo z 6400 jesteśmy w stanie wyciągnąć wystarczająco dużo. Z użyciem RAWów nie zrobimy też panoramy, ani nie użyjemy gotowych filtrów (jakoś dam sobie bez tego radę, Wy pewnie też).

A jak wygląda sprawa szumów? Najlepiej jeśli ocenicie samodzielnie. Do ISO 3200 jakość jest świetna i w pełni używalna. Na wyższych czułościach zaczynamy dostrzegać szumy, ale nawet przy 6400 nie są one na tyle mocne żeby wykluczyć takie ustawienie w codziennej pracy. Czasami na niedoświetlonych zdjęciach wykonanych na wysokim ISO czernie zaczynają zabarwiać się na niebieskawy kolor, możecie to zobaczyć na przykładowych zdjęciach na samym dole testu. (PO POWIĘKSZENIU ZDJĘCIA ZAPISZ JE NA DYSKU ABY OBEJRZEĆ W PEŁNEJ ROZDZIELCZOŚCI)

ISO-M

Autofocus

W materiałach reklamowych producent chwali się, że aparat posiada „Najszybszy na świecie autofokus (0,08 s) uzyskany dzięki zastosowaniu zaawansowanej matrycy obsługującej piksele detekcji fazowej.” Oczywiście trzy pierwsze słowa, to na dłuższą metę mokry sen Japończyków, ale nie da się ukryć, że wrzucenie do body detekcji fazowej w bardzo istotny sposób przyspieszyło ustawianie ostrości. Pod tym względem X-T1 daje popalić starszemu rodzeństwu. Faktycznie jest szybciej. W X-Pro1 bardzo długo musiałem „uczyć się” łapania ostrości podczas reportażu, aby osiągnąć zadowalające wyniki. Przy X-T1 nie muszę zaprzątać sobie tym głowy. Pracuję prawie jak normalną lustrzanką. Mówi się jednak, że „prawie robi wielką różnicę”. Nie sposób się nie zgodzić z tym stwierdzeniem porównując prędkość AF tego bezlusterkowca chociażby z Canonem 6D. Może różnica nie jest porażająca, ale jeszcze odrobiny brakuje aby te aparatu stanęły obok siebie jak równy z równym. Mimo to aparatu da się używać do poważnych zadań. W reportażu, który jak wiemy bazuje na szybkości i celności systemu ustawiania ostrości Fuji sprawuje się świetnie. Nie przejąłbym się zbytnio gdyby ktoś kazał mi iść na imprezę tylko z X-T1 w torbie. Ale prędkość prędkością, warto jeszcze porozmawiać o celności. Tutaj dużo zależy od obiektywu. Największe problemy z ostrością miała 56ka f/1.2. Podczas pracy z tym szkłem często nawet przy przyzwoitym oświetleniu zdarzało mu się „szukać” ostrości korygując ją kilkukrotnie. Z pozostałymi obiektywami było znacznie lepiej. Bardzo rzadko zdarzały się zdjęcia, które były nieostre pomimo potwierdzenia ostrości przez system AF. Z pewnością największą bolączką jest praca autofocusa pod światło. Tutaj widać istotne spowolnienie działania całego systemu. Momentami poprawne ustawienie ostrości utrudnia stosunkowo duży punkt AF. Możemy zmienić jego rozmiar oraz położenie, ale nawet w najmniejszej wersji przy szerokich planach jest on na tyle duży, że o ostrzeniu na mały szczegół można zapomnieć. Na szczęście dzięki przyciskowi FOCUS ASSIST możemy powiększyć obraz do detalu, na który w danym momencie ustawiamy ostrość i potwierdzić czy faktycznie jest on ostry. Przy szybkiej pracy ten patent raczej się nie sprawdzi, ale czasami może okazać się przydatny.

Ciągłego ustawienia ostrości na co dzień nie używam więc moje wnioski wyciągam tylko na podstawie kilku testów. AF w tym trybie lubi się pozastanawiać jak pani wybierająca śledzie w markecie. Kiedy drastycznie zmienimy odległość ostrzenia ponowne jej złapanie chwilę trwa. Przy drobnych zmianach jest lepiej, ale nadal ten tryb pozostawia trochę do życzenia. Aparat dość często szuka ostrości nawet przy statycznym kadrze i ustawieniu punktu AF na jeden element. Jeśli lubisz korzystać z tego trybu, to raczej zapomnij o X-T1. Doświadczenie pokazuje jednak, że aktualizacja oprogramowania może przynieść poprawę.

A co z manualnym ustawianiem ostrości? W końcu zastosowano rozwiązanie, które umożliwia sensowne korzystanie z tej funkcji. Po włączeniu trybu MF na obrazie pojawiają się kolorowe krawędzie wokół przedmiotów (kolor do wyboru) sygnalizujące gdzie w danym momencie jest ostro, a gdzie nie. Możemy też zmienić tryb na taki, w którym widzimy dwa obrazy, jeden prezentujący aktualny kadr, a drugi detal, na który ostrzymy. W końcu da się tego używać. Brawo za świetne rozwiązanie!

A jak sobie radzi pomiar światła?

Hmmm, stosunkowo rzadko pracuję na automatyce więc tu znów przyznam bez bicia, że nie testowałem go jakoś szczególnie. Z pewnością rzuca się w oczy tendencja do lekkiego prześwietlania zdjęć podczas używania pomiaru matrycowego. Lepiej radzi sobie pomiar centralnie ważony, ale nie sprawdzi się on w każdej sytuacji. Pomiar punktowy nie wymaga chyba rozwijania, działa tak jak powinien.

Tryb filmowy

W tym momencie jest mocno okrojony. Brak możliwości kontroli ekspozycji jest uciążliwy. Ostrzenie wymaga bardzo dużych ruchów pierścieniem więc w pewnym momencie „brakuje ręki”, co skutkuje zwiększonymi drganiami. Teoretycznie możemy do ostrzenia używać autofocusa, ale nie zawsze ostrzy tak jak chcemy. Moim zdaniem funkcja filmowania jest skierowana raczej do amatorów i profesjonaliści nie wezmą Fuji pod uwagę przy kompletowaniu sprzętu.

Bateria

Jak by to powiedzieć najdelikatniej… Hmmm… No dupy nie urywa. Przy normalnej pracy bateria zniesie około 200-250zdjęć. Oznacza to, że razem z korpusem musimy wyposażyć się w zapas, a najlepiej dwa. Niestety na własnej skórze przekonałem się, że warto zainwestować w oryginał. Zamienniki potrafią być felerne i nie można na nich polegać.

Od strony praktycznej

Wygląd nie nawiązuje już do konstrukcji dalmierzowych, ale stylistykę nadal można określić jako retro. Dzięki temu podczas reportażu nie rzucamy się aż tak w oczy i większość ludzi bierze nas za typowego hobbyste ze starym aparacikiem. Jest to pierwsze body w mojej torbie, które posiada odchylany wizjer LCD. Dzięki niemu zdjęcia „z biodra” w końcu nie są krzywe i strzelone na czuja. Możemy fotografować dyskretnie, a jednocześnie panować nad kadrem.

Samo oprogramowanie aparatu działa z odpowiednią prędkością. Nie musimy już czekać na zapisanie zdjęcia przez kilka dobrych sekund jak to bywało w X-Pro1 z włożoną nawet najszybszą kartą SD. Aparat w trybie wysokiej wydajności (który to pożera baterię trochę szybciej) jest gotowy do pracy w ciągu około 2 sekund. Podczas fotografowania nie odczułem istotnych opóźnień między naciśnięciem spustu migawki, a faktyczną jej reakcją. Irytuje jednak przetwarzanie zdjęć podczas fotografowania na bardzo długich czasach. Zanim aparat pokaże nam gotowe zdjęcie możemy spokojnie obejrzeć kilka sezonów „Mody na sukces”.

Warto zaznaczyć, że X-T1 jest aparatem stworzonym z myślą o szeroko pojętej fotografii ulicznej. Tak przynajmniej pozycjonuje go Fuji i nie sposób się z tym nie zgodzić. Tu jednak nasuwa się pytanie po co wyposażono go w moduł Wi-Fi? Moim zdaniem jest to typowy gadżet nie znajdujący szerokiego praktycznego zastosowania. Po trwającej godzinę instalacji i konfiguracji oprogramowania pobawiłem się tą funkcją 5 minut i nigdy do niej nie wróciłem. Tym bardziej, że funkcjonalność oprogramowania pozostawia wiele do życzenia.Pewnie Fuji nie chciało pozostać w tyle i uparło się aby za wszelką cenę upchnąć Wi-Fi w korpusie. Pewnie znajdzie się parę osób, dla których będzie to istotna funkcja. Niestety do nich nie należę.

Na koniec nie będzie typowego zestawienia plusów i minusów, leniwi muszą się zmusić do przeczytania tych przydługich wypocin. W podsumowaniu warto jednak odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie: czy to początek końca dominacji lustrzanek?
Jeszcze nie, ale niebawem oba systemy mogą zacząć mocną i wyrównaną walkę o klienta. Widać, że wraz z kolejnymi generacjami sprzętu producentom bezlusterkowców udaje się coraz bardziej zbliżać do lustrzanek. Nie mogę doczekać się momentu, w którym bez wyrzeczeń porzucę swojego Canona. Głównym argumentem stojącym za lustrzankami nadal jest prędkość, zarówno pod względem oprogramowania, jak i działania autofocusa.

Czy warto w takim razie wydać takie pieniądze na wciąż niedoskonały system?
Chyba najlepszą rekomendacją jest to, że jest to już drugi bezlusterkowiec ze stajni Fuji w mojej torbie. X-Pro1 wad miał wiele, ale szybko go pokochałem i uwielbiam nim pracować do dziś. W przypadku X-T1 Japończycy zrobili bardzo duży krok w przód. Kupujemy małe i lekkie pudełeczko, w którym siedzą najnowsze i często innowacyjne technologie mające świetne praktyczne zastosowanie (poza Wi-Fi, ono jest bez sensu). Do tego mamy duży wybór jasnej optyki bardzo wysokiej jakości, o równie przyjemnych gabarytach. Cały zestaw upychamy w małej torbie, z którą możemy przemierzyć cały świat tworząc przy okazji zdjęcia o fenomenalnej jakości w dyskretny sposób. Na szczęście w tej kwestii nie było kompromisów. Fuji cały czas udowadnia, że potrafi wydusić ze swoich matryc piękne obrazki nawiązujące kolorami do słynnych materiałów analogowych, na których się wychowałem.


Niebawem Fuji wypuści nowe oprogramowanie aparatu przynoszące ze sobą bardzo dużo zmian i nowości. Zaraz po aktualizacji dopiszę swoje wrażenia z wprowadzonych usprawnień.

Na deser kilka wybranych zdjęć wykonych podczas mojej dotychczasowej przygody z X-T1. Wszystkie wywołane z RAW. Na początek trochę zabaw z modelką. Wszystkie zdjęcia zrobione na 56ce z przesłoną 1.2. Da się odczuć delikatne rozmydlenie obrazu.  Lekkie ziarno dodane w postprodukcji.

X-T1_07 X-T1_06 X-T1_05

Aparat przeszedł chrzest bojowy podczas sesji w Tatrach. Warto zwrócić uwagę na zdjęcia pod światło oraz panoramę. X-T1_13 X-T1_12 X-T1_11 X-T1_10 X-T1_09 X-T1_08

Teraz czas na odrobinę reportażu w trudniejszych warunkach oświetleniowych.
Ekspozycja poniższego zdjęcia została wyciągnięta o ponad 3EV.

X-T1_04

Idealny przykład zabarwienia ciemnych partii na niebieskawy kolor. Przy wysokich ISO dość łato uzyskać taki efekt. Niestety trzeba się nagłowić aby się go pozbyć. X-T1_02 X-T1_01

  • Michał

    Hej, dzięki za kolejne ‚wypociny’ – jak sam to określiłeś Interesujący test, ale osobiście póki co bardzo lubię Canona w formacie FF i nie zamierzam się z nim rozstawać ;).
    Co tam jeszcze z nowych nabytków zamieszkało u Was w torbach? :)
    Spodziewałem się jakiegoś testu sigmy art 35, bo kiedyś pisaliśmy o niej.
    Marcin, pisałeś w którymś artykule o 50L. Sam myślę, czy go nie kupić, a wydaje mi się, że lubisz to szkło? Czy jest w Twoim odczuciu do reportażu i portretów warte czy lepiej inwestować w 35L albo Art?
    PS. Nt włamań w wawie i nie tylko, no i o tych słynnych drzwiach/zamkach pisali nawet nie tak dawno na bodaj gazeta kropka pl. Czy w tej sprawie coś się wyjaśniło, czy jak zawsze ‚służby’ umorzyły sprawę?

    • http://ugryz-fotografie.pl Marcin Kontraktewicz

      Poza fuji nic zbytnio ekscytującego nie dołożyliśmy :) Canona 50L wymieniliśmy na sigmę ART i to była dobra decyzja (test masz na blogu). O sigmie 35 ART raczej nie będę pisał, bo już jest dużo materiałów w sieci. A w sprawie kradzieży nadal walczymy, nie ma umorzenia więc nadal jest nadzieja. Dużo w mediach było na ten temat.

      • Michał

        Ok, dzięki za szybką odpowiedź. Powodzenia!

  • Michał

    A swoją drogą to teraz macie chyba już wszystkie szkła fuji. Który fujinon jest najszybszy i najcelniejszy pod względem AFu?

    • http://ugryz-fotografie.pl Marcin Kontraktewicz

      Nie mamy wszystkich, ale najszybszy jest chyba 23mm.

  • http://lukasfoto.eu Lukasz Korbasiewicz

    Jeśli irytuje Cię długi czas obróbki zdjęcia na długich czasach naświetlania to wyłącz redukcję szumów (instrukcja obsługi strona 80 DŁUGA EKSPOZ. RZ) – opcja ta polega na zrobieniu zdjęcia na zasłoniętej kurtyną matrycy w celu zmapowania szumów do późniejszego usunięcia. Co do wifi, używam dość często. W studio podczas fotografowania w namiocie mogę sobie spokojnie oglądać na iPadzie jak wygląda fotografowany przedmiot podczas ustawiania go. Jeśli używasz trwałego światła lub lampy modelującej i próbujesz uzyskać konkretny efekt na szklaneczce whisky ta opcja jest nieoceniona (po aktualizacji firmware i dodaniu opcji tethered shooting USB będzie mam nadzieję możliwość kontroli po kablu bezpośrednio z Lightrooma, jeśli nie, będę musiał kupić ich soft). Oczywiście można to też zastosować jako bezprzewodowy „selfie stick”… ;)
    Pozdrawiam!

    • http://ugryz-fotografie.pl Marcin

      Te irytujące rzeczy akurat przy mojej pracy nie są potrzebne, ale warto wiedzieć :)

  • Michał

    chętnie oddam swoje 6D za XT1 …

Subskrybuj bloga

Wprowadź swój email aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Social
  • Instagram
  • Mail