RAZER Ouroboros – idealna mysz dla fotografa?

Mieliście kiedyś taką suuytuację, w której przedarliście się przez pół internetu w poszukiwaniu idealnej myszki do pracy w Photoshopie? Ja miałem. Przypomina to trochę znalezienie trzeźwego rolnika podczas blokady dróg. Ostatnio musiałem pożegnać się z moim gryzoniem, który w dziwny sposób zaraz po upływie terminu gwarancji wyzionął ducha. W ten sposób wszedłem w posiadanie bohatera dzisiejszego wpisu. Sprawdźmy, czy zdał egzamin.

Zanim kupiłem Razera miałem 2 myszki, które śmiało mogę określić mianem profesjonalnych. Były to:

Logitech Performance MX – genialnie wyprofilowana, wygodna, ale nie powalająca liczbą przycisków. W grach dało się wyczuć lagi spowodowane komunikacją bezprzewodową (ale nie o grach dzisiaj). Była ze mną ładnych parę lat, niestety postanowiła zapisać się na kursy latania i na pierwszej lekcji odkryła, że to nie dla niej.

MadCatz Cyborg R.A.T. 7 – szczur o bardzo specyficznym wyglądzie. Tak bardzo intrygowała ludzi, że w pewnym momencie wychodziłem z nią na miasto i straszyłem przechodniów. Tona możliwości dopasowania obudowy do dłoni, mimo tego odrobinę za płaska. Liczbą przycisków nie powalała, ale nadrabiała precyzją. Czujnik był tak wrażliwy, że codziennie musiałem wycierać całe biurko żeby nie latały paprochy, które skutecznie ją ogłupiały. Wraz z końcem gwarancji przestał działać lewy przycisk. Pszypadek? Nie sondze.

Wcześniejszych gryzoni nawet nie pamiętam, więc nie mogło to być nic dobrego. Pewnie niektórzy zastanawiają się po co inwestować kupę kasy w wypasioną mysz skoro i tak tablet zawsze będzie precyzyjniejszy. Osobiście jestem osobą, która tabletu używa tylko do retuszu. Nie lubię piórkować po pulpicie i 90% czasu przy komputerze spędzam z myszami. Przy 8-12 godzinach dziennie inwestycja w wygodne i praktyczne urządzenie jest dla mnie bardzo opłacalna.  Razer z resztą jest inwestycją dość pokaźną. Ceną w okolicy 500zł przebija większość konkurencyjnych konstrukcji. Czy warto wydać hajs, za który można kupić 10 dorodnych kur? Zaraz się przekonacie. Zapraszam na test myszki Razer Ouroboros.

STYLÓWA

Jeśli obserwujecie mnie na > Instagramie < to pewnie widzieliście w jakim pudełku przyjechał serojad. Trzeba przyznać, że jest szacun na mieście za takie odzienie. Nawet koty były pełne podziwu.  Pudełko pudełkiem, ale nieco ważniejsza jest zawartość. Pominę przynudzanie i skupię się na najważniejszym. W zestawie znajdziemy podstawkę pod mysz, która poza funkcją ładowarki podnosi o 10 lans myszki na biurku. Trzeba przyznać, że w pozycji ładowania urządzenie prezentuje się świetnie. Zielone podświetlenia zawsze dodają zajebistości. Podstawka ma wejście na przewód i jest jednocześnie odbiornikiem.

_MG_4418 _MG_4420

Widoczny kabelek możemy jednak odpiąć i wsunąć w myszkę (hmm?!) zmieniając tym samym jej tryb działania na przewodowy. Jest to świetne rozwiązanie w sytuacji kiedy rozładowała nam się mysz a nie mamy pod ręką zapasowej baterii. Swoją drogą Razer korzysta z jednego paluszka. Dzięki temu jest dość lekki, ale nie za lekki. Przewód jest świetnie wykonany (pozłacane styki i oplotka), a do tego bardzo długi. Nie ma problemu z komfortowym użytkowaniem. Złącza posiadają prowadnice do wtyczki i gwarantują solidne połączenie bez ryzyka wysunięcia się kabla (idę coś zjeść. #ZaraBede)

_MG_4429

Opcja bez kabelka

_MG_4431

Opcja z kabelkiem

Co ciekawego można powiedzieć o samej myszce poza tym, że ma bajeranckie światełka? Pierwsze moje słowa na jej widok: „Kuźwa, Batmobil!”. Faktycznie momentami przypomina furę Gacusia, ale jest to jak najbardziej na plus. Poza tym jej konstrukcja pozwala na dość duże dostosowanie kształtu do indywidualnych preferencji użytkownika. Możemy zrezygnować z bocznych podpórek na palce montując dołączone boki bez nich (sorry, za brak zdjęcia z taką opcją, ale koty zjadły). Z resztą myszka z podpórkami na palce pięknie się prowadzi i aż żal je demontować. Może fanatycy kontaktu fizycznego z podkładką powiedzą co innego. Poza tym możemy wydłużyć gryzonia dopasowując go do wielkości dłoni i podnieść, lub opuścić tylną część obudowy. Ta ostatnia opcja daje możliwość wyboru między trzymaniem myszy całą łapą, lub tylko tłustymi paluchami. Ja wolę opierać całą łapę, więc podpórka powędrowała do góry. Zobaczcie jak to wygląda w praktyce.

_MG_4428

Wloty powietrza z przodu przy dynamicznej pracy chłodzą wnętrze myszki. W głębi widać wejście na kabelek.

_MG_4422

Dobra, zmyśliłem to z wlotami powietrza. Z tyłu widzimy pokrętło regulacji kąta podpórki dłoni.

_MG_4423

Wersja wydłużona z opuszczonym podparciem dłoni.

_MG_4424

Podparcie podniesione.

_MG_4433

To samo w wersji krótkiej.

_MG_4435

Ta opcja jest idealna dla 2-latka. Plusem jest fakt, że mysz może stać się dość kompaktowa.

Przyznacie, że liczba możliwych ustawień jest duża, ale nie tak duża jak w moim poprzednim R.A.T. 7. Tam można było jeszcze rozsuwać na boki podpórki na palce. Nie sądzę jednak, żeby komukolwiek brakowało tej opcji.

Jakość wykonania jest adekwatna do ceny. Wszystko jest spasowane jak należy, a plastik sprawia bardzo dobre wrażenie. Nic nie trzeszczy, nie lata. Pierwsza liga.

TECHNICZNE NUDY

Czytając inne testy pewnie zauważyliście, że nie jestem fanem tabelek i technicznych niuansików także przelecę przez nie jak łasica przez kurnik.

Producent szczyci się wartością DPI na poziomie 8200 i laserem działającym na zasadzie 4G. Za cholerę nie wiem co oznacza laser 4G, ale wiem, że w dołączonym oprogramowaniu możemy skalibrować mysz pod kątem powierzchni, na której będzie pracować dzięki czemu poprawia się jej precyzja.

Na pokładzie znalazł się też 32-bitowy procesor ARM, który ma wspomagać pracę myszy czyniąc ją znacznie szybszą i dokładniejszą.

Technologia bezprzewodowa jest stworzona z myślą o graczach, a czas reakcji wynosi tylko 1ms. Dzięki temu nie odczuwa się jakichkolwiek opóźnień podczas pracy bez kabla. Muszę przyznać, że faktycznie ten patent działa jak należy.

Bateria wg producenta starcza na 12 godzin używania. Niestety z tym bywa różnie, ale o tym później.

Ouroboros (ktoś to umie wymówić?) posiada 11 programowanych przycisków. Wystarczająco dużo żeby wygodnie skonfigurować mysz pod swoje potrzeby. Mamy po 3 przyciski z każdego boku (podpórka pod palec też działa jak klawisz), do tego dwa na górze za rolką, która również jest wciskana no i klasyczny lewy i prawy.

_MG_4430

W PRAKTYCE

Koniec przynudzania. Czas zadać sobie pytanie jak to wszystko spisuje się w praktyce. No więc…

… Zajebiście. Mysz świetnie leży pod ręką. Wysoka jakość ślizgaczy powoduje, że praktycznie nie czujemy oporu podczas prowadzenia gryzonia. To pierwsza tak precyzyjna mysz w moim życiu. Maksymalne dostępne DPI nie przyda się grafikowi, czy fotografowi, ale przełączanie w locie między różnymi wartościami DPI może już być bardzo przydatne. W załączonym oprogramowaniu możemy wybrać od 2 do 5 poziomów czułości między którymi będziemy chcieli się przełączać w trakcie pracy. Dzięki temu przy pracach wymagających dużej precyzji możemy jednym kliknięciem zejść np. do poziomu 600DPI i z bardzo dużą dokładnością podpicowywać nasze zdjęcia.

Skoro już o oprogramowaniu mowa, to warto poświęcić mu chwilę uwagi. Razer daje nam do dyspozycji bardzo rozbudowane narzędzie o nazwie Razer Synapse. Co w nim znajdziemy?

Po pierwsze klasyczne opcje konfiguracji funkcji przycisków. Możemy przypisać im praktycznie wszystko, np. odpalenie programu, skrót klawiaturowy, zmianę DPI, odpalenie Makr itp. Ponadto stworzone przez nas ustawienia możemy zapisać w formie profilu, który przechowywany będzie na naszym koncie. Dzięki temu na każdym komputerze w mgnieniu oka odpalimy myszkę z własnymi ustawieniami. Możemy też zaprogramować różne funkcje działania przycisków dla różnych programów. Wiadomo, że podczas pracy z OS przyda się co innego niż w Szopie czy LR. Genialnie!synapse1

Ponadto mamy szeroki zakres zmiany czułości oraz wspomnianych wcześniej poziomów DPI. Dalej znajdziemy opcję służące zmianie mocy podświetlenia, kalibracji powierzchni i informacje o stanie akumulatora.

Mamy też do dyspozycji menu tworzenia makr, czyli szeregu zachowań, które wcześniej nagrywamy (osobiście nie korzystam, ale widać, że opcja jest dopieszczona).

Gadżetem dla graczy jest opcja statystyk pokazująca… (a jakże!) statystyki zebrane w czasie grania w gry (liczba kliknięć, dystans przebyty myszką, najczęściej używane rejony ekranu itp.).

Wystarczy o oprogramowaniu. Jak ten Batmobil sprawdza się w pracy? Czy taka powinna być idealna mysz dla grafika?

Po 2 tygodniach testów mogę powiedzieć, że jak najbardziej. Podczas pracy nic mnie nie irytowało i ani razu nie miałem ochoty sprawdzić, czy mysz umie latać. Jak już pisałem wcześniej precyzja ruchów jest na najwyższym poziomie i jeśli nie dorobiliście się jeszcze tabletu graficznego, to Razer może w dużej mierze zrekompensować jego brak. Mnóstwo dostępnych opcji dostosowania myszy do swoich potrzeb powinno zadowolić każdego. Nie mamy może pińciuset guzików, ale osobiście jestem zdania, że zbyt duża liczba też jest uciążliwa w codziennym użytkowaniu. Kto w ogóle jest w stanie się tego wszystkiego nauczyć? No i wiecie, ta stylówa na biurku:

_MG_4444

WADY?

Na pewno akumulator, który nie powala czasem pracy. Trzeba wyrobić sobie nawyk odstawiania szczura na podstawkę, bo w przeciwnym wypadku podczas intensywnego dnia pracy szybko zobaczymy migającą diodę sugerującą rozładowanie. Na szczęście zawsze mamy możliwość podpięcia kabla i dalszą wygodną pracę podczas ładowania sprzętu. Za to duży plus. Kolejną wadą są przyciski zintegrowane z podpórkami palców. Naciśnięcie ich wymaga dużej siły i pewnie dopiero po dłuższym czasie użytkowania wyrobią się na tyle, żeby nie sprawiało to problemów. Mysz docenią osoby leworęczne, bo jest symetryczna, ale powoduje to słabszy komfort wciskania przycisków po stronie małego palca (czyli dla prawo ręcznych po prawej, dla lewo – po lewej). Przyciski potrzebują lekkiego cofnięcia dłoni, co wymaga przyzwyczajenia i generuje niepotrzebne wydłużenie czasu dostępu do niektórych funkcji. Ostatni minus to cena, o której pisałem już wcześniej. Czy warto zapłacić taką kwotę za mysz? Sami zdecydujcie.

Mimo drobnych wad z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to jak dotąd najlepsza myszka jaką posiadałem i mam nadzieję, że nasza wspólna przygoda będzie trwała długo i szczęśliwie. Jakieś pytania? Walcie śmiało w komentarzach.

P.S. Fotka w nagłówku jest mojego autorstwa. Podoba się?

_MG_3921-bg

  • DopeOne

    Jeśli chodzi o Razera, to nie ma chyba sprzętu typu myszka / klawiatura, który wyglądałby i dawał większe wrażenie bycia Premium niż on. Miałem kilka myszek, klawiaturę, i… niestety na wyglądzie się kończy. O ile przez początkowy okres wszystko jest cacy, działa jak należy i nie zamieniłbym się na nic innego ze względu na wygodę użytkowania – to po około roku – zaczynają się problemy, przyciski szwankują, zdarzają się doubleclicki, albo misclicki. Wiem, że przełączniki mają swoją żywotność, ale nie dotarłem do połowy tego limitu, a już przestały odmawiać posłuszeństwa. Za taką cenę, raczej wymagać powinno się niezawodności przez przynajmniej te 2-3 lata. Niestety, nie udało mi się tego osiągnąć z żadnym sprzętem Razera. Może po prostu mam pecha, nie wiem. W kwestii niezawodności ze swojej strony polecam Logitecha, a teraz zaczynam testować myszkę Steelseries, zobaczymy jak się będzie sprawować.

    A wracając do myszki, którą posiadasz – kosmos :) Przepiękna i mam nadzieję, że będzie służyć.

  • NooGL3R

    Czyta się Ołroboros :)

Subskrybuj bloga

Wprowadź swój email aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Social
  • Instagram
  • Mail