Wracam z zaświatów!

Odgarniam warstwę wirtualnegu kurzu z bloga i powoli wracam do Was natchniony do zmian i nowych tematów. W końcu kiedy, jak nie w halloween powracać do żywych?

Nie! Nie odpuściłem sobie blogowania! Po prostu pochłonęły mnie inne sprawy, którym musiałem poświęcić całego siebie i stąd ten mały (no dobra, nie taki mały) przestój. Nie znaczy to jednak, że zapomniałem o Was. Właściwie to regularnie wracałem myślami do bloga i zastanawiałem się nad tym co dalej. Co dokładnie tak bardzo odciągnęło mnie od pisania? Hmmm… Zmiany! Jeśli obserwowaliście dokonania Snap Studio, to pewnie zauważyliście rebranding naszego dzieciaka. Od jakiegoś czasu podbijamy świat pod nazwą The Snap Shots.  Skąd taka zmiana? Wyjaśnię to w osobnym wpisie i myślę, że może to zainteresować wielu z Was. Poza tym bezlitośnie wessał mnie sezon ślubny. Postanowiłem jeszcze bardziej zaangażować się w tę tematykę i widzę, że była to dobra decyzja. Odnalazłem nową siłę i znów mam wielką satysfakcję z pracy.

Poza tym powołaliśmy (wspólnie z Nat) do życia obóz Snap Camp, którego celem jest wywrócenie do góry nogami podejścia do warsztatów fotograficznych w naszym kraju. Nasza idea, to pełna integracja z uczestnikami, otwartość i brak sztywnego programu. A do tego miło spędzony czas we wspaniałych i inspirujących miejscach w całej Polsce (a niedługo także poza nią). Pierwsza edycja już za nami, teraz czekamy na listopadowe spotkanie. Będzie nam miło jeśli zechcesz się przyłączyć.

Udało mi się także wybrać na warsztaty z A Fist Full of Bolts w Hamburgu, których zdjęcia uwielbiam i boli mnie, że ich estetyka nie prędko zagości w umysłach naszych klientów. Nie mniej jednak nie poddajemy się i próbujemy przełamywać coraz więcej barier z tym związanych. Spotkanie z Seanem i Melanie utwierdziło nas w tym, co robimy i nie omieszkam podzielić się z Wami relacją z tego spotkania.

Co dalej? Zbliża się zima, niby wolna, a jednak nadal wiele dni w kalendarzu mam już zakreślonych. W planach mam ukierunkowanie bloga na tematykę fotografii ślubnej, bo w tym czuję się pewnie i wiem, że mogę dużo na jej temat powiedzieć. Postaram się pisać tak często jak tylko będę mógł, ale nie chcę też iść na rekord. Wolę rzadziej ale treściwiej. Jeśli chcesz dalej śledzić moje wypociny, to możecie posłużyć się małym trikiem na FB i dodać mnie do listy zainteresowań. Dzięki temu na pewno nic nie przegapicie.

Zdjęcie w tytule: Szymon Nykiel (LMFOTO)

 

Subskrybuj bloga

Wprowadź swój email aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Social
  • Instagram
  • Mail